Medytacja

Odosobnienie medytacyjne: ucieczka dokąd?

odosobnienie

Już jutro, kierunek Dłużew, miejscowość niedaleko Warszawy. Przez 5 dni będę brała udział w odosobnieniu organizowanym przez Związek Buddystów Chan. Gdzie haczyk? Przez cały pobyt nie będę mogła sie do nikogo odzywać, zero internetu, żadnych telefonów, zero rzeczy rozpraszających – żadnych książek, żadnej muzyki, pisania.

Dzień rozpocznę pobudką o 5:00 rano, a zakończę ciszą nocną o 22:00. Będę brała udział w wielu sesjach medytacji, wykładach, lekkich ćwiczeniach fizycznych i lekkiej pracy na terenie ośrodka. Całkowita utrata poczucia czasu 🙂

Całość odbywa się w malowniczym budynku pałacowym, obecnie należącym do warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, dookoła żadnej cywilizacji, sama natura, możliwość odgrodzenia się.

Na czym polega odosobnienie?

Odosobnienie medytacyjne daje sposobność, aby spędzić trochę czasu poza zgiełkiem życia codziennego. Taka forma (sztucznej) izolacji sprzyja medytacji i oczyszczeniu umysłu. W trakcie odosobnienia mamy czas, aby wejrzeć w głąb siebie i stawić czoła temu, cokolwiek tam zastaniemy. Przy okazji można zweryfikować swoje tzw. „nawykowe myślenie”.

Tego typu odosobnienia mają spacjalny „rozkład zajęć”: pobudka o 5 rano –  gong, medytacja – gong, ćwiczenia fizyczne – gong, medytacja – gong, obiad – gong, itd. Sesje medytacji podczas mojego odosobnienia mają polegać na odprężonym „po-prostu-siedzeniu”. Doprowadzamy ciało do porządku, odprężamy się, przechodzimy do metody. Umysł jest lekki i zarazem ostry. Dodatkowo podczas odosobnienia obowiązuje milczenie. Cisza… Luksus dla mieszczucha?

Emocjonalny detoks

Przy medytacji na oddechu, obserwuję swój oddech i zarazem uczę się obserwować samego siebie.

Przy pierwszym odosobnieniu bardzo się obawiałam „odłączenia od świata zewnętrznego”. Wiem na 100%, że przeżyję tydzień bez telefonu, bez komputera, bez internetu, ale mały niepokój jest, gdyż nie pamiętam kiedy ostatnio sobie coś takiego zafundowałam. Taka cicha praktyka potrafi wydobyć z człowieka wiele ukrytych emocji, które na codzień zakrywamy przeróżnymi rozpraszaczami, mp. telewizją, telefonem, a nawet obowiązkami domowymi czy pracą.

Przy medytacji na oddechu, obserwuję swój oddech i zarazem uczę się obserwować samego siebie. Gniew, znudzenie, niepokój, wszystkie te emocje widzę w moim oddechu. Przy wielogodzinnej praktyce przychodzi ból nóg, rozdrażnienie, zniecierpliwienie.

Instrukcja jest jasna: po prostu obserwować. Łatwo mówić. Uczucia i emocje przychodzą i szybko odchodzą. A my mamy nagle mnóstwo czasu na przetrawienie tego, co siedzi nam w głowie i co zalega w klatce piersiowej. Niektórym nie jest to na rękę…

Kilka zalet medytacji

Edit: Relacja z odosobnienia: ODOSOBNIENIE MEDYTACYJNE: PODRÓŻ WEWNĄTRZ

 

Zobacz również